Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 19 kwietnia 2026 11:43:02

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 846 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17 ... 57  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 12 lipca 2009 10:57:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Dzięki za relacje!

Ja w sumie bardzo byłbym zainteresowany kiedyś takim Openerem, chociaż mam przeczucie, że może takie wielkie spędy to nie jest sposób, w jaki najbardziej lubię uczestniczyć w koncertach. Ale chciałbym zobaczyć, jak to wygląda, a i gwiazdy bywają naprawdę konkretne. W tym roku np. - no szkoda, że Prodigy zawiodło (Erkeja w każdym razie ;-)), bo być może na ich występ nastawiałbym się najbardziej, ale przecież na bank Faith no More by mnie wkręciło, Placebo bardzo lubię, a i Moby'ego szanuję. a jeszcze taki Madness gdzieś z boku. Może kiedyś.
Chociaż to zdaje się droga impreza, no nie?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 12 lipca 2009 11:17:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
Bilety w okolicach trzech stówek, najtaniej nie jest ;).

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 12 lipca 2009 11:24:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24909
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Uldor pisze:
Bilety w okolicach trzech stówek

Ale to na całość, są też jednodniówki.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 12 lipca 2009 11:28:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
Biohazard w węgorzewie - nie jestem jakąś specjalną fanką ale duch złego nowego jorku dawał się odczuć :D :wink: no i jakie szaleństwo sceniczne! fajne

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 12 lipca 2009 11:53:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 19 stycznia 2009 19:54:36
Posty: 198
Skąd: 49° 37' 28 '' N 20° 56' 54 '' E
bilety na openera jednodniowe w tym roku byly za pierwszy dzien 100 a potem juz po 140pln ....

Biohazard, ja kojarze koncert z lat 90tych w Krakowie ale tylko z opowiesci kumpli ktorzy na nim byli....jednak na koncert w zeszłym roku w Wawie nie zalapalem sie :( a chetnie bym posluchal hardcorowcow z brooklynu :)


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 13 lipca 2009 15:44:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 19 stycznia 2009 19:54:36
Posty: 198
Skąd: 49° 37' 28 '' N 20° 56' 54 '' E
Na początku napisze co sądzę o miejscu koncertowym jakim jest Progresja. Według mnie to miejsce jest mega nie przygotowane na organizowanie koncertów szczególnie takich gdzie cała sala jest zapchana ludźmi tak jak puszka z sardynkami.
Takiej sauny to ja nigdzie nie widziałem i odczułem. Normalnie z człowieka woda się lała wszędzie, po koncercie mogłem wyciskać wodę z wszystkich części garderoby łącznie z bielizna i skarpetkami….tragedia po prostu!!! Zero jakiejkolwiek wentylacji która by chociaż troszeczkę to miejsce przewietrzyła i świeżego powietrza dostarczyła.

Sam koncert zaczął się od występu dwóch supportów jednym był The Black Tapes z Warszawy a drugim Civet z USA.

Pierwszy zespół nie podszedł publice wyjątkowo bo po pierwszym kawałku zaczęło się skandowanie „Let’s go murphys…..” po czym zespół stwierdził, że oni jeszcze zagrają chwile i już będzie bliżej do występu Dropkick.
Black Tapes widziałem pierwszy raz i pierwszy raz w ogóle słyszałem i jak dla mnie zespół fajnie gra, niby „trzy akordy i darcie mordy” ale można posłuchać.

Po Black Tapes zagrały laski z Civet. Hmmm szczerze mówiąc posłuchałem dwa kawałki i wyszedłem napić się piwa i spotkać z załogą z Zakopanego, która licznie przyjechała na Dropkick. Dwa kawałki, które słyszałem nie były złe ale nie było w nich nic ciekawego co by mnie skłoniło na pozostanie i wysłuchanie ich do końca. Standardowo zbuntowane niegrzeczne amerykańskie dziewczynki w obcisłych bluzkach, zafarbowanych włosach i klnących na scenie. Muzyczka w stylu The Distillers (niby taki babski Rancid tylko, że im do tego Rancidu to brakuje sporo).

Po dwóch suportach była krótka przerwa na uporządkowanie sceny i prace akustyków zespołu Dropkick Murphys. Ze sceny zjechała perkusja i troche nagłośnienia poprzednich zespołów. Akustycy poustawiali co trzeba było, gość od świateł takrze przyjrzał się konsolecie i sprawdził czy wszystko jest jak należy (przy okazji podejrzałem u niego setlistę i była długa więc ucieszyłem się, że nie będzie to 45 minutowy występ).
Przed rozpoczęciem koncertu przesunąłem się pod sama scene bo jeszcze nei było takiego tłoku (zapowiadało się, że będzie wielki bo podobno sprzedane zostały wszystkie bilety).
Tam już zainstalowana była cześć znajomych Zakopiańczyków (podobno w kupie siła ).
Koncert zaczeli spokojnym kawałkiem Cadence to arms więc publiczność jeszcze była spokojna ale następny Do or Die już taki nie był i publika ruszyła do zabawy.
Potem był Captain Kelly’s Kitchen więc następny chicior przy którym nie ma szans stać spokojnie bo nogi same rwą się do tańca.
Można było jeszcze usłyszeć takie kawałki jak: Walk Away, The Warior’s Code The Spicy McHaggis Jig, Dirty Glass, Famous for Nothing. Tyle mi w głowie zostało z setlisty.
Podczas koncertu zespół szalał jak szalony, nie wiedziałem wcześniej ale podczas koncertu korzystali z kilku rodzaju gitar, nie wiem jak się te gitary fachowo nazywają ale nie były to na co dzień spotykane instrumenty do tego korzystali z akordeonu, dud oraz pianina.
Fajny moment pod koniec koncertu był jak zespół krzykną, że zapraszają wszystkie dziewczyny na scenę i podczas kawałka Kiss me, I’m Shitfaced cała scena była wypełniona dziewczynami. Po tym kawałku na scenę wskoczyli Panowie hehe (udało mi się także na scenie się pojawić).

Podsumowując koncert Dropkick Murphys jest jedna wielką impreza na której nie ma mowy żeby stać spokojnie w miejscu. Cieszę się bardzo że mogłem na nim być.
Koncert Dropkickow jest to mega POWER. Zespół z siebie daje wszystko i tak samo publika. Jak ktoś będzie miał okazję to koniecznie musi się wybrać.

Jeden problem to ze dzisiaj mam nieziemski pisk w uszach.
Parę fotek z koncertu (marna jakość bo z komórki):

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 17 sierpnia 2009 09:01:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24909
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
W sobotę byłem na kto wie czy nie najgorszym koncercie w moim życiu. Nie chodzi nawet o poziom muzyczno-wykonawczy, tylko wrażenia ogólne.
A było to tak:
Weekend spędziliśmy z Weroniką w Kołobrzegu. Okazało się, że na plaży są koncerty i w sobotę wieczór miał być zestaw wykonawców kończący się na Voo Voo - więc chciałem się wybrać. Najpierw zagrała pierwsza kapela, której słuchałem z głębi morza - na pewno zagrali znane skądinąd utwory "Cochise" i "Black Hole Sun". Potem był zespół Kerion, czy jak się tam to pisze, który zostawił bardzo pozytywne wrażenia, chociaż lepiej od utworów własnych (ni to jakiś postgrunge, ni to Coma) zdecydowanie wypadły przeróbki (Wonderful Life, This Corrosion, Enjoy The Silence). No i potem nadeszło TO.
Zespół Mech.
Ja pieprzę... Najpierw kwadrans zapowiedzi jacy to oni są legendarni i wspaniali i jakim to ósmym cudem świata jest gitarzysta. No i jaka to legenda otacza wokalistę. Moja wiedza jest taka, że Mech, owszem, coś tam na kilka miesięcy starał się zamieszać na początku lat osiemdziesiątych, po czym szybko pogrążył się w niebycie, a tak zwana "legenda" pana Januszki to raczej dla mnie i moich rówieśników piosenka "Pa pa papugo" z "Teleranka". No ale po tych peanach w końcu wyszli.
Cóż, repertuar przyzwoity, ale dla nich czas zatrzymał się w tychże początkowych latach osiemdziesiątych. Rozumiem, że wtedy mogli robić wrażenie i że pewnie oprócz TSA i Turbo nikt wtedy podobnie w Polsce nie grał. Ale do cholery minęło prawie 30 lat! Nie każdy jest Iron Maiden czy Black Sabbath żeby z czystym sumieniem i wielką popularnością w kółko Macieju grać to samo. Ale i to nawet bym przebolał, gdyby nie zachowanie tudzież żenująca konferansjerka żywej legendy czyli pana Januszki. Przykładowa zapowiedź:
- Słuchajcie, dowiedziałem się właśnie, że pani prezydentowa Kaczyńska wykonała dziś sobie operację plastyczną. A my wykonamy numer pod tytułem...
Słowem dnia było zaś słowo "nienerwowo". Każda niemal zapowiedź kończyła się mniej więcej tak: "A następny numer nazywa się nienerwowo..." i tu padał tytuł utworu.
Może przebolałbym jakoś nawet to i nie pomstował do nieba, ale frustrację moją wyolbrzymił i kielich goryczy przelał fakt, iż po koncercie grupy Mech jak gdyby nigdy nic wysiadł prąd. Staliśmy tak na tej plaży z pół godziny, nie wyglądało, żeby ktoś cokolwiek starał się naprawić albo o czymkolwiek powiadomić publiczność. Za to temperatura powietrza bynajmniej nie rosła. Udaliśmy się w takim razie spać i nie wiemy czy to cholerne Voo Voo w końcu zagrało czy nie.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 sierpnia 2009 21:09:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 26 maja 2006 19:29:43
Posty: 6699
Właśnie wróciłem z Nazareth!!!
AAAA! na ten moment koncert roku!...bedzie miał niedługo sporą konkurencję ale co tam....było genialnie! obszerniejsza relacja jutro! :D
Nie mogę się otrząsnąć do końca jeszcze :D :D :D

- - -

W zasadzie co mi tam jutro, nie chce mi się spać to napisze na gorąco hehe
Niezwykle się cieszę, że są jeszcze taki koncerty na które łażę z Tatą :) (jak się chwilę później okazało nie tylko ja hehe Pozdro Przebłysk :D )
Sam ten fakt nastrajał dość pozytywnie, podobnie jak frekwencja, z powodu żadnej w zasadzie reklamy miałem duże wątpliwości czy nie będzie świeciło pustkami, a tu proszę nie był to może wypchany eskulap ale na pewno przyzwoicie wypełniony :wink:
Strasznie wkurzał(jak zwykle) brak jakiejkolwiek klimatyzacji...po 10 minutach oczekiwania zrobiło się cholernie gorąco :?
No ale ok wyczekujemy na legendę....no i jak zwykle pytanie czy dadzą radę?....w końcu grają już(uwaga...)41 lat :shock: no i jakoś tak nagle szybko zgasło światło płynęło intro i zaczęli....
:shock: :shock: :shock:
CO ZA CZAD! nagłośnienie niczym w Spodku, na twarzach muzyków uśmiechy i luz... :D no lepiej bym sobie tego nie wymyślił, a numer od którego zaczynali, Telegram doskonale się odnalazł w swojej roli.
Pierwsze co rzucało się w uszy to forma wokalna McCafferty'ego, wyciągał praktycznie wszystko i to bez większego wysiłku :shock: :shock: :shock: (a wyglądał jakby miał za chwile umrzeć :wink: )
Co do reszty składu...co najmniej bardzo dobrze...niezwykle zgrana sekcja, co się dziwić Ojciec i Syn w końcu :) i doskonale odnajdujący się w klimatach Nazareth Jimmy Murrison, grał wszystko w wersjach bardzo zbliżonych do oryginałów acz z własnym brzmieniem...efekt wyśmienity.
Jeśli chodzi o setlistę(którą to dzięki uprzejmości jednego z technicznych otrzymałem do rąk własnych) to nie mam żadnych zastrzeżeń usłyszałem wszystkie numery na których mi zależało, choć koncert nie należał do najdłuższych....no ale rekompensowała to energia :)
Best momentów w zasadzie wiele...świetne Reciver, Bad Bad Boy, My White Bicycle(!...tu publika dała czadu :D ), Razamanaz, Hair of the Dog(tradycyjnie z kobzą :D ) i oczywiście finałowy This Flight Tonight któremu nie waham się dać 6 gwiazdek :D
Po tym numerze już w zasadzie nie chciałem słuchać więcej....no bo po co? :)
Także koncert jako całość wielkie, niezwykle pozytywne zaskoczenie...Long Live Nazareth!
Dla porządku jeszcze pełna setlista:

1. Telegram
2. Turn On Your Receiver
3. Miss Misery
4. Dream On
5. Bad Bad Boy
6. Love Leads to Madness
7. My White Bicycle
8. Heart's Grown Cold
9. Shanghai'd in Shanghai
10. Hair of the Dog
11. Holiday
12. Love Hurts

Bis

13. See Me
14. Razamanaz
15. This Flight Tonight

I jeszcze jedna smutna refleksja...znowu musiała przyjechać ekipa z bardzo daleka, żeby pokazać co to znaczy nagłośnić koncert, bo jak się okazało nawet Eskulap można okiełznać.

_________________
http://freemusicstop.com


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 20 września 2009 13:00:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 16:08:21
Posty: 6017
Skąd: przychodzi, tego nie wie nikt
Wczoraj byłem na koncercie SunGuest w Ossowie. Bardzo fajny koncert, choć publika mocno przypadkowa i średnio zainteresowana zespołem. Zagrali chyba wszystkie numery z płyty plus covery: (chyba) Stinga i Faith No More 'Digging the Grave' (niestety tylko instrumentalnie). Ponadto powiedzieli swego rodzaju świadectwa, konkretnie Marcin i Beata.
Muzycznie brzmiało to dobrze, Kaja wokalnie coraz bardziej się wyrabia.
Jak będą grać w waszej okolicy, to nie zastanawiajcie się długo :)

Przy okazji przypomniało mi się, że miałem tu napisać o wrażeniach z koncertów innych wykonawców na Jarocinie, ale chyba nie ma już sensu ;)

_________________
www.dtrecords.pl - Dobry Towar Records (Spirit of 84, Malchus, cdn...)
www.backstageshop.pl - płyty, koszulki, książki, itd.

"Jak mamy tu coś zwojować skoro między jedną siatką, a drugą jest przerwa na piłkę?"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 07 października 2009 20:00:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Bikini to byl w latach 80 dobry zespol, uwazam, ze gdyby nie realia tamtych czasow mogliby zrobic kariere taka jak ich koledzy z Republiki. Jak tam forma wokalna Zbyszka ? :)

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 07 października 2009 21:10:09 

Rejestracja:
pn, 15 listopada 2004 11:18:52
Posty: 5708
Skąd: ełk/warszawa
Muzzy pisze:
Wczoraj byłem w PILONIE

cieszy, że to miejsce wciąż istnieje!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 10 października 2009 18:38:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Cytat:
Kryzysowa narzeczona''

Chyba Notoryczna Narzeczona :wink:

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 11 października 2009 07:12:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 23797
no to będzie 4 -, zamiast 4, siadaj :lol:

_________________
Mężczyzna pracujący tam powiedział:

- Z pańskim forum jest wszystko w porządku.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 11 października 2009 10:24:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3174
Skąd: się biorą muszki owocówki
Budyń widzę, że się wczuwasz w belferskie klimaty :mrgreen:

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 października 2009 23:44:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3174
Skąd: się biorą muszki owocówki
Byłem na Riverside ***. Powiem krótko - ci goście się nie rozwinęli i się już nie rozwiną - 4 płyty i takie samo granie wkoło. Więcej się nie dam nabrać - mimo, że to ponoć nasz eksportowy zespół na świecie po Behemoczu i Vajderze.

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 846 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17 ... 57  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group